Łączna liczba wyświetleń

UWAGA!

Uprzejmie informujemy, że blog [zwłaszcza niektóre notki] może zawierać drastyczne sceny pełne przemocy, przekleństwa i innego rodzaju rzeczy nieprzeznaczone dla osób młodocianych.
Przez wzgląd na to, że my niżej podpisane autorki nie chcemy przykładać ręki do demoralizacji młodzieży informujemy, że część treści może być niestosowna dla osób młodszych. Średnia granica wieku to +15, osoby młodsze czytają na własną odpowiedzialność, podobnie jak i starsze o słabszych jednak nerwach.
Z wyrazami szacunku,
autorki: Szalona i Szurnięta
PS: Nie bierzemy też udziału w żadnych konkursach typu Libster Awards, choć bardzo cieszy nas każda nominacja. Po prostu nas to nie interesuje.
S&S

sobota, 7 lipca 2012

Rozdział 1

- Tak, słucham? - schodząc na dół na uroczystą kolację, usłyszałam jak mama odbiera telefon. Zatrzymałam się w połowie schodów, poprawiając sukienkę, zaciekawiona kto dzwoni. Byłam pewna, że to do mnie. Co prawda urodziny miałam dopiero następnego dnia, ale przyjecie było dzisiaj. Lisa na przykład zawsze dzwoniła dzień wcześniej....
Na twarzy mamy zamarł uśmiech i pojawiło się lekkie niedowierzanie. Gdy odpowiadała, głos lekko jej drżał.  Z salonu wychynął zaniepokojony George.
- Jesteś pewien, że... Ale jutro? Razem z Alice? - zerknęła szybko w moim kierunku, jakby wolała, żebym tego nie słyszała. - Dobrze, zadzwonię potem... Co? Ale... Nie... No dobrze, już dobrze, zgoda...
Z cierpiętniczą miną odłożyła słuchawkę. Oparła się ciężko o stolik, na którym stał telefon i długo milczała.
- Kto dzwonił? - wyszeptałam, obawiając się podnieść głos.
W odpowiedzi pokręciła jedynie głową, a George podszedł i ją objął. W końcu udało jej się wyszeptać:
- Tata. Chce nas zobaczyć.

***&***

Następnego dnia wieczorem po raz ostatni widziałam mamę i Georga. 
Nie poszłam na spotkanie z tatą. Mama mi na to nie pozwoliła. Choć po telefonie wydawała się zaniepokojona, nic nie wskazywało na to, że nagle zmieni zdanie. Ale nagle, niemal bez powodu, kazała mi zostać w domu. Na nic zdały się łzy i błagania.
Kiedy zamykali za sobą drzwi, siedziałam obrażona w swoim pokoju. Nie mogłam zrozumieć zachowania mamy. Zawsze bardzo podziwiała tatę, pragnęła wychować mnie na jego wzór. Wiedziała, że spotkanie go jest moim największym marzeniem, w moim wyobrażeniach był prawdziwym bohaterem. W końcu tak przedstawiała mi go mama. A teraz, kiedy miałam go już zobaczyć, i to zobaczyć po raz pierwszy w życiu...
- Boję się o ciebie - powiedziała przepraszającym tonem, kiedy zamykała za sobą drzwi.
To były praktycznie jej ostatnie słowa. Już nigdy jej nie zobaczyłam. Ani jej, ani Georga. Po prostu nie wrócili. A ja musiałam uciekać, nie wiedząc nawet czego mam się bać.
I tak wygląda moje życie. Życie, które zmieniło się diametralnie w dniu moich 16 urodzin.

***&***

Co może zrobić nastoletnia dziewczyna, która musi uciekać z domu, bo grozi jej niebezpieczeństwo? Która nie wie dokąd iść, jak sobie poradzić? Która nawet nie wie, czego ma się bać, nie wie, komu może zaufać?
Musi uwierzyć. Uwierzyć w to, co dotąd wydawało jej się nierealne. W to, co było mitem i legendą.
W to, co było zbyt straszne, by mogło być prawdziwe.
A jednak.

***&***

Telefon.
Telefon, którego nie miałam ochoty odebrać. Dzwonił jednak tak natarczywie, że tknięta jakimś przeczuciem, podniosłam słuchawkę.
- Cokolwiek ci opowiadałam, było prawdą - usłyszałam cichy, nerwowy szept mamy. - Pamiętaj o tym i nie daj się zabić. Kocham cię, córeczko... 
Chciałam o coś zapytać, nie rozumiałam o czym mówi, jednak przerwała połączenie. Wydawało mi się, że w tle słyszę krzyki mojego ojczyma. Przerażone krzyki. Nigdy wcześniej nie słyszałam, by George był przerażony.
Aż do teraz.

***&***

- Mamo, opowiedz mi o tacie, proszeeeeeeę....! - wołałam, kiedy byłam mała.
- Czemu sama go nie zapytasz?
Kręciłam wtedy zirytowana głową.
- Przecież wiesz, że mówię o tacie, a nie o Georgu...
- Alice!
-... to znaczy wujku Georgu - poprawiałam się natychmiast.
Mama głaskała mnie wtedy po głowie, przykrywała mocniej kołdrą, którą potem i tak rozgrzebywałam i zaczynała kolejną opowieść.
- Twój tata jest bardzo odważnym człowiekiem. Prowadzi bardzo niebezpieczne życie. Dlatego nie mógł z nami zostać, bo bał się, że stanie się nam krzywda. On nas nie zostawił. On po prostu nie mógł z nami zostać, a my nie mogłyśmy z nim odejść...
- Dlatego wyszłaś za Georga... - dodawałam.
- Wyszłam za Georga, bo go kocham - prostowała zawsze mama, nie zwracając uwagi na to, że zwracam się do ojczyma po imieniu. To była nasza mała umowa, której mama nie do końca akceptowała. George twierdził, że te wszystkie "wujki i taty" go krępują. - Nosisz zatem nazwisko Michaela, bo jest wspaniałym człowiekiem. Naprawdę wspaniałym.
- A kim on był?
Mama milczała.
- Proszę... Powiedz! Proszeeeeę....! - błagałam ją, podskakując nerwowo pod kołdrą.
- Mike zajmuje się... on... on chroni ludzi - wymamrotała w końcu z ociąganiem.
- Przed czym? Mamooooo...! - zawołałam z zawodem, widząc, że wychodzi z mojego pokoju, unikając odpowiedzi.
Jednak kiedy gasiła światło ręka jej zadrżała. Zatrzymała się w progu z ręką na kontakcie.
- Przed tym, przed czym sami nie mogą się obronić. I przed tym, o czym nawet nie mają pojęcia.

***&***

Mity, legendy, niestworzone historie o duchach i nie tylko. Znałam je wszystkie doskonale.
Mama wykładała historię na uniwersytecie. Specjalizowała się w lokalnych mitach i podaniach, jednak prywatnie interesowała się WSZYSTKIMI niesamowitymi legendami. Im bardziej były nieprawdopodobne, z tym większą energią mama usiłowała je zgłębiać. Często namawiała mnie do pomocy, udając, że wszystkie potwory i niesamowite stworzenia, które w nich występowały, są prawdziwe. Tak było jej łatwiej pracować.
Gdy byłam mała wierzyłam w każde jej słowo. Kiedy jednak poszłam do szkoły uświadomiłam sobie, że to wszytko wymysły i opowiadając o demonach i duchach tylko narażę się na śmieszność. Miałam pretensje do mamy, że nie wyprowadziła mnie z błędu. Że nie przekonała mnie, tak jak inni rodzice swoje dzieci, ze to tylko fantazja, bajka, mit.
Teraz wiem, że mama miała rację.

***&***

Zawsze uważałam, że moi rodzice są niezniszczalni. Uważałam ich za bohaterów. Pośrednio miałam rację. Byli łowcami, ratowali świat od potworów. Wierzyłam, że nic im się nie może stać. Zawsze wracali, aż do pewnego deszczowego wieczora.

***&***

Jeden telefon i moje życie zupełnie legło w gruzach. Cały czas, w mojej głowie, echem odbijały się słowa ojca. Zadzwonił i kazał nam uciekać. Potem usłyszałam krzyk matki, a ojciec się rozłączył. Powinniśmy udać się do Harry'ego, ale robota była ważniejsza.

**********************************************************************************
Udało nam się sklecić pierwszy rozdział :)
To dopiero namiastka tego co mamy nadzieję wrzucać później xD
Dziękujemy za komentarze ^^
Wasze, S&S (Stuknienta nie pomaga nam prowadzić akurat tego bloga).

P.S.
Alice (Szalona)
Weronika (Szurnięta)

13 komentarzy:

  1. Lllllllubię to!
    NIGDY nie oglądajcie anime. Anime ryje psychę i już nigdy nie jesteś taki sam ;D
    Przez Ao no Exorcist w tym rozdziale widzę pełno powiązań i wszystko kojarzy mi się z egzorcystami XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za późno już oglądałyśmy :p
      Ale nie akurat te wspomniane przez Ciebie ^^
      Za to polecamy Supernatural xD (jest też wersja Anime ^^)
      S&S

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. cieszymy się, że Ci się podoba. Drugi rozdział już jest, nowy będzie najwcześniej za 2 tygodnie (Szalona wyjeżdża, Szurnięta zresztą też).
      S&S

      Usuń
  3. Przez was przestanę odbierać telefony ;P
    Czyli jak wszędzie motyw magicznej szesnastki ^^ dzień urodzin i świat się zmienia o 360 stopni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie rzecz biorąc, dziękujemy za komentarz ;)
      Co do telefonów, ja bym się bardziej bała co się stanie jak nikt Cię nie ostrzeże :p
      S&S

      Usuń
  4. Hej :) Pierwszy rozdział bardzo fajny, czytając nie DYCHAŁAM, więc jest ok :D Może Wiśniewskiemu też się podoba...

    Czekoladka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ogarniam o co chodzi z Michasiem, ale massive thanks :)
      Wyjątkowo krótko,
      Szal, S&S

      Usuń
    2. Dzięki :)
      Ważne, że ja ogarnia :p
      Niedługo będziesz mogła z konta komentować :p
      Szur <3

      Usuń
  5. Świetny i ciekawy :D
    Pzdr. Lilka <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki, fajnie, że historia nabywa coraz to nowszych czytelników. Fajnie, że jesteś <3
    Szalona, S&S

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie, ciekawie... Powiem wam, że wciąga. Trochę bardzo :)
    Szurnięta, ale się rozpisałaś :P

    Pozdrawiam, Iwka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i proszę się ze mnie nie nabijać :p
      Szur :*

      Usuń